To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Pokemon Crystal
Forum PBF o tematyce Pokemon~

MG JC - Księga #2: Ponad Czasem

JC - 2018-09-18, 20:23
Temat postu: Księga #2: Ponad Czasem
Prolog

... I gdy próbowałeś zabić Charizarda, niesłychanie potężny cios wbił się w Twoją klatkę piersiową.-Nie rób głupot szczeniaku! Myślisz, że możesz sobie ot tak wejść na cudzy teren i urządzać sieczkę?!-powiedział ogromny stwór, który swoimi ogromnymi dłońmi przeniósł rannego Charizarda na bok.

-Nazywam sie Derrhak. I nie radziłbym Ci krzywdzić choćby jednego z moich towarzyszy. Nikt nie zadziera z Ryushugen! A w szczególności jakieś nieokrzesane monstra.-powiedział poważnym tonem i przyjął postawę obronną, w razie gdybyś go zaatakował. W Twojej głowie kręciła się myśl "Co to jest Ryushugen? I kim jest ten Derrhak?" Przylutował Ci równo i nie miał przy tym najmniejszego wysiłku. Spotykałeś dużo silnych Pokemonów, co oznaczało, iż coś ważnego musiało się znajdować niedaleko, jednak cóż to mogło być? Może Twój upragniony cel? A może kolejny fałszywy trop? W oddali słychać było niepokojący dźwięk, który na Twoje szczęście nie podnosił się nawet o decybel. Wokół było coraz ciemniej, Twoje harce trwały wystarczająco długo, by powoli słońce zaczęło zanikać za linię horyzontu. Powoli las i jego gęsta struktura wydawały Ci się być coraz bardziej zbliżone do jednego organizmu, a Derrhak sprawiał wrażenie zanikającego w pogłębiającej się czerni, która sekunda za sekundą wypełniała Twoje pole widzenia.

Kaiwe - 2018-09-18, 22:01

Tak blisko do chwycenia tego parszywca za szyję. Tak blisko.
Pojawił się jakiś inny pokemon, jak nie trudno było się domyślić - "koleżka" Charizarda. Skurwysyn będzie mi się tutaj wtrącał! Kolejny! Te pokemony naprawdę nie mają rozumu w głowie, spotykam jakiegoś osiłka za osiłkiem którym mózg zatrzymał się w rozwoju za to mięśnie poszły dalej.
Przywalił mi i to konkretnie, co skutecznie (na razie) zniechęciło mnie do ataku. Zamiast tego wylądowałem na pobliskim drzewie tak, żeby mieć widok na wszystkie obecne tutaj pokemony. Złapałem się porządnie drzewa, ogonem oplotłem jedną z gałęzi a skrzydła do połowy rozłożyłem będąc gotów do ewentualnego wyskoku w powietrze. Gdzieś już widziałem tego pokemona, jednak nie potrafiłem przypomnieć sobie jego nazwy. Wyglądał jak połączenie czegoś co żyje w wodzie i skały, więc raczej słabo z mieszanką typów u niego.
Właściwie to gdzie ja byłem? Niby las jak las ale ten świat zaczyna mnie już denerwować, póki co Mismagius była jedyną opcją na wydostanie się stąd. Jednak muszę mu coś odpowiedzieć, żeby nie wyszło, że to co zrobił wystarczy aby mnie zniechęcić. Chociaż nie za bardzo widziało mi się walczyć z kimś kto ma więcej łap ode mnie
- Weź lepiej przywal swojemu koleżce w łeb, bo to on zaatakował mnie kiedy ja tylko na chwilę przystanąłem w jendym miejscu. Jest takim niedorobem mózgowym, że śmierć to najlepsze co może go spotkać. Nie chciałbym mieć tak nieroważnego jaszczura w sekcie, czy co to tam prowadzisz
Buchnąłem żarem z pyska aby jakoś dać upust złości
- Kim jesteście. Co się w tym waszym pieprzonym świecie odwala. Nie moja wina, że się tutaj znalazłem a wy utrudniacie mi powrót. Masz szczęście, że jestem zmęczony, bo już byś leżał w ziemi tak jak ten przyjemniaczek Charizard

JC - 2018-09-18, 23:31

Derrhak oburzył się-Nie dbam o to, czy jesteś stąd czy nie. I dla Twojej wiadomości, znajdujesz się w jednym z obozów, w których chronimy bezbronne stworzenia przed drapieżnikami, takimi jak Ty! Nie obchodzi mnie, czy jesteś wolnym strzelcem, czy chcesz wrócić do domu. Jeśli jesteś jednym z Dzikich, to nie zbliżaj się do obozu. Albo moja gwardia cię unieruchomi i uwięzi-odrzekł i wskazał na gromadę około 20 różnych Pokemonów latających, unoszących się nad lasem.-Daję Ci ostatnią szansę na uspokojenie się. Nikt nie musi ginąć!-dorzucił Derrhak i oczekiwał na Twoją reakcję. Tymczasem leśne stworzenia zaczęły w panice uciekać z pola bitwy. Różnorakiej maści robaki i Pokemony trawiaste wiały, gdzie pieprz rośnie. Tymczasem w oddali słychać było głośniejszy już odgłos... chrapania? Słońce zachodziło coraz szybciej, a mrok spowił już niemal cały las. Pozostało Ci tylko zdecydować, odpuścić i być może zasięgnąć języka i rady u mieszkańców obozu, oddalić się i szukać szczęścia gdzie indziej lub spróbować walczyć z całą gwardią Pokemonów. Wybór niby oczywisty, jednak los bywa nieprzewidywalny. Wzrok 21 silnych wojowników skupił się na Tobie. Jaką decyzję podejmiesz?


Kaiwe - 2018-09-19, 11:25

Prychnąłem tylko kiedy powiedział słowo "gwardia". Ale nie za wiele mi wyjaśnił, jednak skoro chronią słabe pokemony... To niech to robią ale bez atakowania każdego kto się tutaj zjawi. Ciekawe czy "Dzikimi" określił te stwory jak Bazyl, które gdzieś tutaj się kręcą. Na Smoczym Cmentarzysku - tam gdzie się przeminiłem. I dalej. Delikatnie rozejrzałem się, wyłapując wzrokiem pokemony które nade mną latały. Chciałbym być tak silny, że na spokojnie ich pokonam. To musi być możliwe ale potrzeba mi więcej czasu aby wykorzystać go na trening. A może właśnie powinienem tutaj zostać - niekoniecznie w tej okolicy - i więcej trenować zanim w ogóle wrócę do swojego świata? Tak. Dobry plan. Z drugiej strony zaintrygowała mnie cała ta sytuacja. Ale dzisiaj już nie było szans na spokojną rozmowę. Nie kiedy jestem tak wkurwiony
- Jak wy śmiecie nazywać się gwardią, to ja jestem puchatym Buneary
Skomentowałem tylko jego słowa po czym zasyczałem głośno w jego stronę, odbiłem się od drzewa i odleciałem w głąb lasu, wspomagając się w nabraniu prędkości swoim Dragon Rush.
Nie miałem zamiaru wracać w stronę miasta. Obserwowałem czy przy okazji nie wpadnie im do głowy ruszenie za mną. Moim planem było teraz znaleźć jakieś miejsce do spania, najlepiej drzewo.

JC - 2018-09-19, 11:36

Uniknąłeś dłuższych pertraktacji z Derrhakiem i wyruszyłeś w stronę leśnych gąszczy z dala od obozu i miasta. Pozostało Ci więc ruszyć w jedyny sensowny kierunek- na północ. Czułeś jak z biegiem kolejnych metrów przebytych, robi się coraz zimniej i zimniej. W oddali dostrzec mogłeś już nietypowo wyglądającą górę. Z lasu nadal dobiegały niepokojące odgłosy. Miałeś wrażenie, że im bardziej się poruszałeś wgłąb tego świata, tym głośniejsze się one stają. Echo nadawało tym dźwiękom jeszcze donośniejszy charakter. Tymczasem po dłuższej tułaczce wieczór przywitał Cię chłodnym wiatrem. Znalazłeś w środku gaju pewien nietypowy ustrój drzew. Stały one w kręgu i przypominały zniszczony, opuszczony obóz. Zawalony szałas, ogromne drzewo z wielką jamą przy korzeniach, kilka mniejszych drzew, przy których znajdowały się stare, poniszczone stragany. Wydawało się, że jest to idealne miejsce na nocleg i ewentualne rozmyślania nad dalszą tułaczką. Najgorszy był mróz, który coraz bardziej Ci doskwierał. Wydawało się nawet, że choć nie poruszałeś się dalej, chłód nabierał rozmachu. Szczególnie, że wiatr rozpoczął swoją cowieczorną podróż przez całą krainę. Byłeś na pewno sam, nikogo nie było widać, a słychać jedynie głośne dźwięki z głębi kontynentu. Zasnąć w tych warunkach? Horror! Jednak już po kilku godzinach dało się usłyszeć... a raczej nie usłyszeć już niczego. Odgłosy ucichły.

Kaiwe - 2018-09-19, 15:44

Wrócę tam ale wyjątkowo nie z zamiarem rewanżu, tylko spróbować odkryć co dzieje się w lesie. Dobrze, że tamci mnie nie śledzili. Mam nadzieję.
Dziwne odgłosy roznosiły się po całej okolicy, aż prosił się aby to sprawdzić co to mogło być. Nie było możliwe aby jedna osoba dała radę stworzyć taki dźwięk, który rozchodził się po całym lesie.
Na dodatek robiło się coraz chłodniej i nie podobało mi się to. Na szczęście wiedziałem jak sobie z tym poradzić. Wylądowałem na środku drzewnego kręgu, rozglądając się dookoła. Na początku postanowiłem zbadać jamę czy czegoś niej nie ma. Potem chciałem wykopać obok niej niewielki dół, okrągły i głęboki na długość mojego pazura. Po zrobieniu go poszedłem nabierać w miarę dużo suchych gałęzi i suchej trawy. Do dołu wrzuciłbym gałęzie oraz trawę, ale nie wszystkie, a następnie za pomocą niewielkiej ilości Flamethrower podpalić gałęzie. Nie chciałem robić wielkiego ogniska aby nie dać znać o swojej obecności. Posiedziałem tak dłuższą chwilę przy ognisku, patrząc w gwiazdy. Cały czas nasłuchiwałem okolicy, wyłapując każdy możliwy dźwięk. Emocje ze mnie opadły i w tym momencie.. Poczułem się sam. Tęskniłem za Vande, tamten dzień był okropny. Chciałbym wrócić do niej jak najszybciej, zabić kogo trzeba i uwolnić ją - Skaya przy okazji chyba też - od tej organizacji.
Spojrzałem na ognisko i dołożyłem trochę gałęzi a potem lekko rozgrzebałem ziemię, głównie po. To aby pozbyć się z niej wszystkiego co może się zapalić, aby móc się na niej ułożyć. Nim to jednak zrobiłem, ogrzałem ją podmuchem Heat Wave oraz rozrzucić dookoła Stealth Rock. Kiedy ktoś się zbliży, kamień go zrani a ja na pewno to usłyszę.
Tak zamierzałem spędzić noc. Rano upolować coś do jedzenia i wrócić na tereny gwardii. Może dowiem się czegoś ciekawego.

JC - 2018-09-19, 22:02

Wieczorna aura zdawała się nie odpuszczać. Na spokojnie uszykowałeś sobie legowisko, by móc zmrużyć oko. Wszystkie preparacje przebiegły pomyślnie, a mróz panujący dookoła przestał Ci chwilowo przeszkadzać. Nie trzeba było długo czekać, aż noc mknęła dzięki czeluści głębokich snów, które jej towarzyszyły. Mogłeś w nich ujrzeć siebie i Vande nareszcie razem szczęśliwych i pełnych życia. Lataliście ponad krajem i niszczyliście wszystko, co było złe na tym świecie. Jednak nie trzeba było długo czekać, aż ten sielankowy nastrój zniszczy nagły głośny huk. Zbudziłeś się w środku mrocznego lasu. Ognisko ugasło, a pułapka była nieruszona. Widziałeś tylko jakiś niewyraźny cień stworzenia, któremu towarzyszyła okropna mgła i chłód. Po chwili udało Ci się dostrzec, jak zabiera coś ze zniszczonych straganów i odskakuje w stronę północy. Zniknął tak szybko, że nie zdołałeś się mu bliżej przyjrzeć. Zmęczenie ogarnęło Twoje powieki w nadnaturalny sposób i już po chwili ponownie drzemałeś. Tuż przed zaśnięciem usłyszałeś tylko ciche -Dobra robota, Hypno. Czyżby ktoś Cię uśpił, byś nie widział zbyt wiele? Aż do poranka nie mogłeś niestety nad tym pogdybać. Słoneczne promienie zbudziły Cię niemalże od razu. Pozostały Ci tylko szczątkowe wspomnienia ostatniej nocy i okropny chłód, gdyż ognisko było ugaszone przez cały ten czas.

Kaiwe - 2018-09-20, 23:45

Po porządnym przebudzeniu się, wyciągnąłem łapy do przodu przeciągając się. Ziewnąłem, rozłożyłem skrzydła i porozciągałem mięśnie po nocy. Zimnej nocy. Obudziłem się z myślą, że nigdy nie lubiłem typów psychicznych. Czy to ruchów, typów czy pokemonów z takimi zdolnościami. Kotś tutaj był i mnie uśpił po raz drugi, bo narobił zbyt wielkiego hałasu. Nie obchodziło mnie to jednak, przynajmniej trochę sobie pospałem. Wzbiłem się w powietrze i przeleciałem nad zastawioną przez siebie pułapką, nie chcąc samemu na nią wpaśc. Postałem trochę na środku obozowiska, chcąc ogrzać się w słońcu po tej okropnie zimnej nocy. Zdecydowanie preferowałem ciepło. Kiedy poczułem, że mi znacznie cieplej, sprawą priorytetową było... Znalezienie czegoś do jedzenia. W nosie miałem to, czy moim obiadem stanie się pokemon, ptak czy jakiś inny stwór. Ruszyłem w stronę południa gdzie to też mieściła się Gwardia, jednak po godzinie lotu lekko zboczyłbym w stronę południowego zachodu aby tam poszukać czegoś co mogę upolować. Potem wystarczyłoby tylko ruszyć w kierunku terenów tej całej Gwardi, o ile po drodze nie znajdzie się kolejny geniusz który zechce mnie zaatakować.
JC - 2018-09-21, 13:07

Nie trzeba było długo czekać, jak poranek przebudził Twoje naturalne instynkty. Po chwili znalazłeś całkiem spory sad, w którym roiło się od przeróżnych owoców. Gdzieś pomiędzy tymi drzewkami hasały sobie Buneary o puszystych ogonkach. Tymczasem w całej okazałości udało Ci się ujrzeć ogromne jabłko, wielkości powiedzmy 1,5m. Wydawało się być jakieś specjalne, gdyż stało na podeście z drewna i było otoczone krzewem kolczastym. Cała okolica wydawała się być jakaś niebagatelna. Wokół panował lekki chłodek, ale przyjemny. Wiatr nie dokazywał tak jak wczorajszego wieczora. Oddalając się od północy zauważyłeś jak odgłosy, które od wczoraj nie dają Ci spokoju cichną. Wtem Twojemu bystremu wzrokowi ukazała się przecudna kaskada, która swój dzielny bój z lądem kończyła w maleńkim jeziorku o tak krystalicznej wodzie, że mogłeś spokojnie dojrzeć dna. Wszędzie było pełno małych drzewek, a gdzieniegdzie odnaleźć dało się krzewy różane. Uwagę Twoją zwróciło także ogromne dzieło florystyki, jakim był wielki klomb kwiatowy, w którym zastosowano techniki Ikebany*. Cały klomb był tak skonfigurowany, że układał się w obraz jakiegoś stworzenia, jednak nie byłeś w stanie z daleka określić jego gatunku. Cóż wybrać? Tyle elementów krajobrazu, a czasu tak mało...


*Ikebana - japońska metoda układania roślin (przede wszystkim kwiatów), polegająca na odpowiednim zasadzeniu obok siebie najlepiej wspólnie wyglądających gatunków oraz odpowiednim rozmieszczeniu i ustawieniu danych gatunków w celach wizualno-artystycznych bądź dekoracyjnych.

Kaiwe - 2018-09-22, 14:02

Niby żyli w miasteczkach ale jak się okazuje - las pusty nie jest. A nawet zdaje się ciekawszy. W pewnej chwili sam nie wiedziałem, czy lecieć sprawdzić co to za hałas, czy może lepiej będzie, kiedy zajmę się tylko tą gwardią? Skoro ludzie znaleźli sposób aby mnie tutaj wysłać, ktoś tutaj musiał wiedzieć jak zrobić to w drugą stronę.
W końcu dotarłem do jakiejś bardziej ogarniętej okolicy, krzaczki, woda, kwiatki i inne takie. Jednak nie przybyłem tutaj po to, żeby zachwycać się przyrodą i zrywać kwiatuszki. Dlatego aż oblizałem się lekko widząc Buneary pomiędzy krzewami. Polowałem może raz w życiu i to na duże sztuki czyli Taurosy, więc średnio miałem pomysł jak do takiego małego oseska podejść. Postanowiłem więc zapikować w jego stronę i spróbować ucapić za ciało a żeby jakoś to wyszło, pomogłem sobie Aerial Ace.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group