Pokemon Crystal Strona Główna Pokemon Crystal
Forum PBF o tematyce Pokemon~

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Panda
2016-12-19, 21:07
Kurtysiowe KP
Autor Wiadomość
Curtis 
Eeveelution is a mystery...



Wiek: 28
Dołączył: 25 Kwi 2016
Posty: 53
Wysłany: 2016-04-25, 20:10   Kurtysiowe KP

Imię/imiona: Roas
Nazwisko: Renruojos

Data urodzenia (wiek): 27. 03. 1987 (29)
Profesja: Trener
Profesja poboczna: Ewolucjonista
Team: Wolny jak ptak
Towarzysz/towarzyszka: Brak
Opis wyglądu: Mężczyzna o ostrym spojrzeniu i średnio długich, zaczesanych na prawo w charakterystyczny sposób czarnych włosach z białymi pasemkami. Jego twarz szpeci blizna w kształcie pajęczyny wokół prawego oka. Dodatkowo ozdabia ją wąsko przycięta bródka i wąs. Fioletowy strój zakrywa jego lekko muskularne, szczupłe ciało. Lubi się wyróżniać, co widać po dodatkach zdobiących jego strój, takich jak stalowe ochraniacze na rękach i nogach czy też naramiennikach.
Opis charakteru: Chytry i przebiegły. Uwielbia knuć intrygi i uprzykrzać innym życie. Uważa się za element konieczny, iskrę której zadaniem jest rozpalenie nudnych, szarych żyć pozostałych ludzi. Potrafi być bardzo wytrwały w dążeniu do swoich celów, cierpliwie wyczekując na odpowiedni moment. Nade wszystko ceni sobie dobrą zabawę, za której najlepsze źródło uważa wszelkie knowania wymierzone głównie w najpotężniejszych trenerów i obserwowanie jak sobie z nimi radzą. Postrzega to jako grę, której zasady ustala on sam, a trenerzy są graczami dostarczającymi mu rozrywki. Przez to beztroskie podejście i potrzebę rywalizacji zdarza mu się podejmować nieracjonalne decyzje, czym może napytać sobie biedy. Ale jak powiada, „Jeśli gra jest zbyt prosta, przestaje być zabawna.”
Historia: Delikatny, wiosenny wiatr orzeźwiał polanę, wprawiając w ruch bujne acz niewysokie źdźbła traw. Chociaż liście już zazieleniły się na drzewach, powietrze wciąż było chłodne, pozostałość ostatniej zimy. Oczy Roasa spoczywały na jednym punkcie – widocznym w oddali, wznoszącym się ponad drzewa otulające Saffron budynku Korporacji Silph. Spodziewał się, że jego gość wkrótce tu dotrze. Na jego oszpeconej blizną, pamiątką po dawniej stoczonym pojedynku z wyjątkowo wredną Galvantulą, pojawił się szyderczy uśmiech, jakby kpiący z obserwowanego miasta. Wiele razy jego stopa stawała na kamiennych ulicach tej miejscowości. Może właśnie to stało się powodem jego obecnego położenia.
Dużo czasu zajęło mu zdobycie zaufania wysoko postawionych tego regionu. Liderzy, elitarna czwórka, nawet sam mistrz znajdowali się w polu jego działania. Spotykał się z nimi wszystkimi w różnych okolicznościach. Pamiętał, jak wsparł szturm trenerów z miasta Pewter na kryjówkę kłusowników, na zlecenie wyłapujących co rzadsze pokemony dla mniej cierpliwych i bogatych trenerów. Zachichotał głośno, wspominając wdzięczną twarz tamtejszego lidera. Bez wahania przyjął pomoc od wędrownego trenera. Wykurzenie bandy nie sprawiło wielkich trudności. Wszak było to jedynie zebranie plonów z drzewa, które własnoręcznie zasadził.
Nie był to odosobniony przypadek. Od dawna zachodził liderom za skórę, pozostając wciąż pod maską tak szczelną, że niemal niewykrywalną. Nie zdobywał odznak. Nie interesowały go tandetne błyskotki, potrzebne trenerom by mogli się dowartościować. Wszystko to były błahe, niegodne uwagi sprawy. Sprawy głupców. A ci głupcy byli marionetkami, tańczącymi tak jak im zagrał. Większość problemów nawiedzających region Kanto w przeciągu ostatnich miesięcy były efektem jego działań. Pojawianie się nowych grup przestępczych, dzikie pokemony coraz częściej nawiedzające miasta. Niczym nauczyciel egzaminujący swych uczniów, tak on testował najznamienitszych tego regionu. I choć testy rozwiązywano poprawnie, nikt nie wykrył dodatkowego zadania, ukrytego w gąszczu pozostałych. To dawało mu poczucie, że żyje. Nikt nie odkrył prawdy.
Tak przynajmniej się zdawało. Dzisiaj jednak wie, że znalazł się uczeń zdolny czytać między wierszami. Jak na ironię, Sabrina była właśnie tą, którą najczęściej spotykał na swej drodze. Może to jej psychiczne zdolności pozwoliły swojej właścicielce wychwycić trop. Jednak cokolwiek odkryła, nie wystarczyło to do aby z pełnym przekonaniem wskazać jego jako sprawcę. Inaczej musiałby przygotować wystawny bal, by przyjąć znacznie większą ilość gości. Jego śmiech zlał się z szumem wiatru, gdy wyobrażał sobie ten scenariusz.
Gość był jednak tylko jeden, a przygotowania na jego przyjęcie zakończone. Słońce nie zdążyło dotknąć linii horyzontu, gdy wyczuł za sobą czyjąś obecność. Wyczekiwana osoba w końcu zawitała w jego progi.
- Proszę, proszę. Czyż to nie Sabrina? Cóż może sprowadzać do mnie tak zapracowanego lidera sali?
- Jestem pewna, że to pytanie jest zbędne. Jak długo zamierzałeś toczyć swoje gierki? – Jej ton nie był tak surowy jak się po niej spodziewał. Właściwie trudno było dostrzec w nim jakąkolwiek wrogość. Ale nie dał się zwieść pozorom. Poznał ją wystarczająco dobrze by wiedzieć, że taka po prostu była.
- Moja droga, gra toczy się dalej. Wy liderzy jesteście dość sztywni. Podobno uśmiech dobrze działa na cerę, słyszałaś o tym? – Zarechotał wysokim głosem, wstając z kamienia dotychczas służącego mu za siedzisko i obracając się w kierunku liderki. – Chociaż zdaje się, że tobie to niepotrzebne. Może jednak byś spróbowała?
- Twoja zabawa tutaj się kończy. Czemu jednak nie uciekłeś, skoro wiedziałeś, że tu zmierzam? – Sabrina zupełnie nie reagowała na jego słowa, jakby spływały po niej niczym woda. Ale nie był tym zaskoczony. Była taka od kiedy pierwszy raz ją spotkał. Zresztą, właśnie dlatego najbardziej go intrygowała.
- Wiesz jak to jest. Zbyt prosta gra może szybko stać się nudna. Wszak tym właśnie jesteśmy. Graczami. – Zachichotał znowu, mierząc wzrokiem swojego oponenta. – Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że nie przyjąłbym Cię bez komitetu powitalnego? Wszak zapewnienie gościowi rozrywki jest obowiązkiem gospodarza. – Powiedział, a jego uśmiech poszerzył się szyderczo gdy spomiędzy drzew wyszły przygotowane przez niego pokemony. Już wcześniej pomagały mu w realizowaniu wszelkich knowań, a teraz miały pomóc mu zwieńczyć jego dzieło.
Nie czekał aż Sabrina wykona swój ruch. Pierwszy nakazał atak, wszak grzeczność wymaga by powitał ją ze wszystkimi szykanami. Tak jak myślał, liderka nie przyszła tu nieprzygotowana. Niczego innego nie spodziewałby się po Sabrinie, mistrzyni pokemonów i mocy psychicznych. Ta jednak przygotowana była lepiej, niż się tego spodziewał. Walczyli długo, a gdy słońce zarumieniło się wieczorną czerwienią, jakby zawstydzone toczącą się przed jego obliczem bitwą, Sabrina zyskiwała wyraźną przewagę. Był to niepożądany scenariusz, lecz jego serce radowało się każdą jego chwilą, czerpiąc z niego chorobliwą przyjemność. Liderka z miasta Saffron zaskarbiła w jego oczach.
Słońce zdążyło już całkiem opuścić niebo, ustępując miejsca srebrnej tarczy księżyca, gdy pokemony po obu stronach całkiem opadły z sił. Wiele z nich leżało wycieńczonych zażartą walką, tylko nieliczne pokemony Sabriny z trudem utrzymywały się na nogach. Sami trenerzy, również wyczerpani dyszeli ciężko, próbując złapać oddech po wielu godzinach wydawania komend. To była dobra bitwa, pomyślał Roas ocierając pot z czoła, wynik jednak był przesądzony.
- Gratuluję moja droga. Zdaje się, że ta gra należy do ciebie. – Wysapał, podpierając ręce na kolanach.
- Więc to koniec. Nie masz już dokąd uciec. – Liderka nie straciła swojego chłodnego, poważnego wizerunku, choć po raz pierwszy dane mu było obserwować Sabrinę zmuszoną do łapania oddechu łapczywymi wdechami.
- Dobry gracz zawsze trzyma w zanadrzu najlepsze sztuczki. Było mi bardzo miło pogawędzić z tobą Sabrino, ale obawiam się, że czas już się pożegnać. – Dopiero teraz Sabrina dostrzegła samotny pokeball, przypięty dyskretnie do pasa swojego przeciwnika. Jednak to co z niego wyszło nie stanowiło dla niej zagrożenia. – Ten maluch nie nadaje się co prawda do walki, jednak ty powinnaś najlepiej znać jego umiejętności. – Zarechotał kładąc drgającą, spoconą dłoń na głowie Abry i rzucił dziewczynie wyzywające spojrzenie. – Być może dane nam będzie się ponownie spotkać. Postaram się wtedy lepiej cię ugościć. Teleportacja! – I po tych słowach mężczyzna zniknął z pola widzenia, razem z jego żółtym kompanem. Pokemony wciąż leżały ciężko sapiąc, jeno pamiątki po wydarzeniach rozgrywających się przed chwilą, a zdyszanej liderce zdawało się, że słyszy jeszcze charakterystyczny już rechot.
O brzasku samotna postać opuszczała miasto Lavender. Roas był zadowolony. Chociaż Sabrina zmusiła go do ucieczki i pozostawienia niemal całego dobytku, udało mu się osłabić ją na tyle aby nie mogła za nim podążyć. Zdaje się też, że nie poinformowała jeszcze nikogo o wydarzeniach minionego dnia. Być może nie zdążyła po prostu tego zrobić. A może miała inny powód? Radował się na taką myśl. Po teleportacji do Lavender udało mu się odpocząć i odzyskać przedmioty, które zachomikował niegdyś na podobną ewentualność. Nie było tego wiele, ale powinno wystarczyć.
- Gra rozpoczyna się na nowo. Zobaczymy, moja droga Sabrino czy zwycięzca będzie ten sam. – Powiedział spoglądając raz jeszcze w kierunku miasta Saffron, po czym opuścił Lavender, żegnając je głośnym, gardłowym śmiechem.
Rodzina: Nie utrzymywał kontaktu z rodzicami, którzy zmarli z przyczyn naturalnych. Brak innych znanych krewnych.

Pokemony:

Abra

Imię: Gninommus

Poziom: 5
Typ:
Ewolucja: Abra (Poz. 16) -> Kadabra (Pal Pad) -> Alakazam
Ataki: Teleport
Charakter i historia: Złapany do roli wyjścia ewakuacyjnego z trudnych sytuacji. Wielki śpioch, nawet jak na swój gatunek. W nosie ma intrygi swojego trenera i jest najszczęśliwszy, gdy może sobie spokojnie drzemać w wygodnym pokeballu. Z pewnością cieszy się, że nie ma wiele okazji do tego aby się wysilać. Mimo tego jest dość lojalny i potrafi stanąć na wysokości zadania. Nie znosi dzieci i gdyby miał zęby (oraz nie był leniwy) pewnie by je gryzł. Ma wredną skłonność do dzielenia się negatywnymi statusami i złapanymi choróbskami.
Umiejętność: Synchronize - Kiedy Pokemon zostaje podpalony, zatruty lub sparaliżowany, status przeciwnika zmienia się na taki sam. Jednak, jeśli przeciwnik jest typu ognistego lub posiada umiejętność Water Veil - nie może zostać podpalony. Trujące, stalowe i odporne na truciznę Pokemony nie mogą zostać zatrute. Przeciwnik z umiejętnością Limber - nie może zostać sparaliżowany. Dodatkowo, jeśli Pokemon jest na pierwszym miejscu w drużynie, istnieje 50% szans, że napotkane Pokemony będą miały tę samą co on naturę.
Trzyma: ---

Ekans

Imię:

Poziom: 5
Typ:
Ewolucja: Ekans (22 lvl) -> Arbok
Ataki: Wrap, Leer, Poison Sting
Charakter i historia: Ta samica Ekansa to dorodny okaz, która dotychczas wiodła nudne życie opodal Lavender. Tak bardzo pragnęła akcji, że dała się złapać trenerowi, który jej to obiecał, ponieważ czuła, że ten człowiek mówi akurat prawdę. Zadziorna z niej bestia, lubi grać na nerwach i naigrywać się z innych. Uwielbia jak coś się dzieje, a szczególnie, gdy ona jest w centrum uwagi. Nuda ją wkurza. Podczas walki jest bezlitosna, a znęcanie się nad słabszymi to coś co kocha.
Umiejętność: Shed Skin - Po każdej turze walki istnieje jedna szansa na trzy na wyleczenie się Pokemona ze zmian statusu.
Trzyma: ---

Box | Konto bankowe

Galeria z trofeami

Zawartość plecaka:
- 5000$
- Pokedex
- 4x Pokeball
- 7x Oran Berry
- Jajo Squirtle'a (Egg Move: Haze) ~ Do wprowadzenia
- 5x Rare Candy ~ Do wprowadzenia
- 3x Heart Scale ~ Do wprowadzenia
 
     
Panda 


Wiek: 27
Dołączyła: 23 Kwi 2016
Posty: 2359
Wysłany: 2016-04-25, 20:16   


_________________

KP Yuzuki / Box / Bank
KP Yuki / Box / Bank
KP Venus / Gijinka

Flowers enshrine my heart

between their petals

[mru]
Ostatnio zmieniony przez Panda 2016-04-25, 20:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Graficy
Sojusznicy:

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

Księciu
raivvitch

WAW Pokemon

SNM
SnM

PokeSerwis

Kurs Manga

Re:Start

Anime Centrum
anime online

Lucid Dream

Stray Dogs

Rainbow RPG
Rainbow RPG

Cytadela

Proelium

Riverdale

Eclipse
Eclipse

Oversoul

Morsmordre

Ninshu

Dragon - Space Trip
Dragonst

Nemea

Orchard Stable

Genetrix

Hetaliowe Awokado

Rabbit Doubt

France

New York City

Czarodzieje

Vampire Diaries
Vampire Diaries

Disney World

Sekret Miasta

Epoka Nordlingów

Skraj

Dragon Domination

Horizon

Valor

Into Darkness

Life Sucks

YLO

Inno Świat

Over Undertale
over-undertale

Dysharmonia

Eridani

Camp of shadows

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Tvedeane

Kundle

Zmiennokształtni
www.zmiennoksztaltni.wxv.pl

Magic Lullaby

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Maligna

FT Path Magician

Luciferum
Luciferum zaprasza!

Stado psów

Ninja Clan Wars

Mortis

Czarny Horyzont

Ardhi

Artemida - Warrior Cats

Drachen

The Avengers

Noctus

Kraina Snów

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Mystery Town

Avengers Assemble

Bleach Other World
Bleach OtherWorld

Wizard's World

Król Lew PBF
Król Lew



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników bez ich zgody na użytek innych stron!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.